Następnego
dni rano Naruto chciał iść do szpitala, ale Sasuke został wezwany do gabinetu
Hokage. I to w trybie niezwłocznym, dlatego czując, ze to coś ważnego,
postanowił iść z nim.
Kiedy
dotarli do Głównej Siedziby Wioski, zobaczyli dość spory tłum ludzi. Przekrzykiwali
się i wyglądali na bardzo zdenerwowanych. Na korytarzu przed gabinetem Hokage też
stała duża grupa ludzi, ale gdy Kakashi tylko ich zobaczył, od razu kazał Sasuke
wejść do środka.
–
Siadaj – powiedział, przecierając dłońmi zmęczoną twarz. – Wczoraj nie było
okazji, żeby z tobą porozmawiać, bo miałem urwanie głowy, ale to dłużej nie
może czekać. Sasuke, widziałeś, co się dzieje za tymi drzwiami i przed
budynkiem?
Sasuke
skinął głową. Tak, widział chociażby kilka osób z klanu Hyuuga, Inuzuka,
Aburame i jeszcze wielu innych, nawet tych małych klanów.
Kakashi
westchnął i potarł skronie.
–
Co chwilę mam tu dzisiaj delegacje, zwłaszcza Hyuuga są bardzo stanowczy. Sasuke,
czy ty zdajesz sobie sprawę, że tym, co wczoraj powiedziałeś, wywołałeś burzę? Informacje
rozeszły się błyskawicznie i ludzie żądają wyjaśnienia sprawy.
–
I bardzo dobrze. – Sasuke nie czuł się ani trochę winny. – Może w końcu
historia doczeka się sprawiedliwości.
