czwartek, 22 czerwca 2017

SasuNaru Hiden - rozdział 28

Dziękujemy za komentarze (na niektóre jeszcze żadna z nas nie zdążyła odpowiedzieć) i zapraszamy na rozdział 28 :)


Sasuke na szczęście złapał ręcznik w ostatniej chwili, ale zdążył przysłonić sobie tylko krocze. Sakura zobaczyła jego wyrzeźbione uda, wystające kości miednicy i podbrzusze. Pierwszy raz widziała jego prawie nagie ciało i to jeszcze z tak bliska. Jeszcze nigdy nie czuła się w taki sposób, dosłownie zaschło jej w ustach i poczuła, że serce zaraz wyskoczy jej z klatki piersiowej.
– Sasuke, ja... – Nie miała pojęcia, co powiedzieć, ale wyczuwała w tej sytuacji swoją szansę. Być może nie zaczną jak normalna para, być może będzie musiała zrobić coś szalonego, żeby zwrócił na nią uwagę, tym bardziej, że sam wydawał się chyba trochę zażenowany. Może on też pierwszy raz był w takiej sytuacji? Oczywiście! On też na pewno pierwszy raz był w takiej sytuacji, bo w końcu każdą wolną chwilę spędzał w towarzystwie Naruto. Nie miał czasu spotykać się z dziewczynami, żeby... Sakura zbliżyła się do niego.
– Powinnaś już iść – usłyszała.
Sasuke zawiązał sobie pośpiesznie i tym razem dokładnie ręcznik wokół pasa.
– Następnym razem zadzwoń, a nie wchodź do czyjegoś mieszkania – warknął, zły na Sakurę i na siebie. Nie pierwszy raz dziękował swojemu refleksowi. Wcześniej ratował mu życie, a teraz... Sam nie wiedział, co uratował, ale jedno było pewne – nie chciał stać nagi przed Sakurą.

niedziela, 18 czerwca 2017

SasuNaru Hiden - rozdział 27

Witamy. Tym razem rozdział trochę wcześniej. Dziękujemy za komentarze i dyskusję pod poprzednim rozdziałem:)
Trzymajcie kciuki za Verry na egzaminach :)


Cisza zdawała się dłużyć w nieskończoność, a Naruto wciąż nie wiedział, czy zdał ten egzamin, czy poległ na całej linii. Mina Kakashiego, ten twardy wzrok… Drgnął, przypominając sobie wyraz twarzy ich byłego mentora, kiedy przy teście na genina Sasuke i Sakura go nie posłuchali i oddali mu część swojego jedzenia, mimo że kategorycznie tego zakazał. Co prawda teraz Kakashi był dużo spokojniejszy, ale… Cholera! Naruto nagle coś sobie uświadomił i aż wciągnął ze świstem powietrze. A jak ktoś zobaczył, że Sasuke rzucił mu tę ściągę? Nie skorzystał z niej, ale rozwinął i przeczytał. Co, jeżeli to zauważyli i go zdyskwalifikują? Zacisnął mocno pięści. Nie, to nie może być…
– Gratulację, osiemdziesiąt cztery punkty na sto. Nawet ja nie spodziewałbym się po tobie takiego dobrego wyniku, Naruto – powiedział w końcu Kakashi i zmrużył oczy w uśmiechu.
Specjalnie go tak przetrzymał, bo chciał zobaczyć reakcję. Co prawda podczas egzaminu zauważył jeden mały incydent, ale go przemilczał, bo wywnioskował z miny Naruto, że nie wpłynął on w żaden sposób na wynik egzaminu. Za to bardzo spodobało mu się, że jego uczniowie naprawdę są taką drużyną, która w każdej sytuacji stara się sobie pomoc. Kakashi już dawno zrozumiał, że przestrzeganie zasad było ważne, ale pomoc przyjaciołom - jeszcze ważniejsza. Jako Hokage nie powinien tego tolerować, ale jako ich były mentor postanowił, że przymknie na to oko.

środa, 14 czerwca 2017

SasuNaru Hiden - rozdział 26

Witamy ponownie. Jednak przerwa wyszła krótsza, więc możemy już wkleić następny rozdział. Ustaliłyśmy, że będzie publikowany jako kontynuację, czyli już 26.
Bardzo dziękujemy za komentarze. Teraz już będzie działo się trochę więcej.

Plac przed budynkiem Akademii, w której miał się odbyć egzamin, był zaludniony jak nigdy. Nie dość, że zebrali się tam uczniowie, który mimo że mieli tego dnia odwołane lekcje, przyszli popatrzeć, to jeszcze rodziny kandydatów na jouninów. Naruto zauważył Shikamaru, który stał i potakiwał tylko zrzędzącej mu do ucha matce, a zaraz potem Sakurę ściskaną przez rodziców. Kiba rozmawiał z siostrą, której towarzyszyło kilka psów, a Hinata stała obok ojca, który trzymał rękę na jej ramieniu. Przybyli też ich nauczyciele. Ebisu, Kurenai, Gai… Nawet Kakashi się pojawił, tyle że tym razem bez płaszcza Hokage, w zwykłym stroju jounina.
On i Sasuke stali z boku. Nie mieli krewnych, którzy mogliby im życzyć powodzenia i poklepać pokrzepiająco po plecach. Ale w tym momencie nie było to już tak przygnebiające jak kiedyś. Teraz mieli siebie.
– Naruto! Wszystko będzie dobrze, nie stresuj się!

środa, 7 czerwca 2017

SasuNaru Hiden - rozdział 25

To już ostatnia cześć pierwszego tomu. Szybko minęło te prawie pół roku, odkąd opublikowałyśmy pierwszy rozdział SasuNaru Hiden. Kiedy zaczynałyśmy to pisać, chyba żadna z nas nie zdawała sobie sprawy, że zarówno nam, jak i Wam, tak się spodoba. To był początkowo eksperyment, ale najwyraźniej się udał.
Po przerwie wrócimy z drugą częścią fanfika, a póki co liczymy na Wasze komentarze (tak jak pod poprzednim rozdziałem – za które oczywiście jak zawsze dziękujemy). Coś nas musi motywować :)


Sasuke tylko westchnął. No tak, a czego miał się spodziewać? To już naprawdę lepiej było pójść z Naruto na ten ramen. Lepsze to niż… Uniósł głowę. Czy ten cholerny księżyc akurat dzisiaj musiał tak świecić? Westchnął znów, tym razem z jeszcze większym zrezygnowaniem.
– Niech będzie. – Kiwnął w końcu głową.
 Ruszyli w stronę drogi wzdłuż parku, prowadzącej obok centrum na obrzeża. Oboje i tak zmierzali w tamtym kierunku. Sakura przez chwilę się nie odzywała, patrząc w gwiazdy, jakby liczyła, że zaraz jakaś spadnie i będzie mogła wymówić życzenie. Sasuke miał gdzieś gwiazdy, jak już na coś zwracał uwagę, to raczej na cienie drzew rosnących z obu stron drogi. Wyglądały dość upiornie i w pełni odzwierciedlały jego obecny nastrój.
– Sasuke-kun, pamiętasz, co powiedziałeś Kakashiemu, kiedy nas pierwszy raz zapytał o plany na przyszłość? – odezwała się w końcu Sakura, patrząc na niego roziskrzonym wzrokiem. Westchnęła z rozmarzeniem. Sasuke był taki przystojny, a jeszcze w tym świetle… To była naprawdę idealna sceneria na romantyczny spacer. Gdyby tylko jeszcze się uśmiechnął, tak jak w bibliotece… – Mówiłeś wtedy o odbudowie swojego klanu – ciągnęła, kiedy nie doczekała się żadnej innej reakcji, jak tylko skinienie głowy. – Myślisz o tym dalej? – zatrzymała się na wprost niego, tym razem oczekując odpowiedzi.

piątek, 2 czerwca 2017

SasuNaru Hiden - rozdział 24

­­­­­­Dziękujemy za komentarze (w których, swoją drogą, jesteście bardzo oszczędni, a miło jest poczytać czyjeś opinie), i zapraszamy na rozdział 24.


Obaj wzięli prysznic i doprowadzili się do porządku, a potem zjedli obiad. Oczywiście Sasuke gotował, naprawdę był niezły w te klocki i Naruto musiał to przyznać po raz kolejny. Teraz stali, opierając się o parapet otwartego okna i wdychali świeże, rześkie powietrze. Burza oddalała się od Konohy, tylko z oddali słychać było coraz to cichsze grzmoty. Przestało też padać, więc zrobiło się naprawdę przyjemnie.
Sasuke usiadł na parapecie i przyciągnął Naruto do siebie.
– Powiedz mi, co ty właściwie robiłeś, kiedy mnie nie było w wiosce? – zapytał po chwili.
– Jak to co? Trenowałem, żeby cię dorwać, skopać tyłek i sprowadzić z powrotem! – Naruto zaśmiał się i włożył rękę w czarne miękkie włosy. Lubił słuchać tego cichego mruczenia, gdy przeczesywał je palcami. Sasuke był bardzo wrażliwy na dotyk w tym miejscu.
– Nie o to mi chodzi. Raczej… Wczoraj, kiedy Sakura powiedziała mi jedną rzecz, zdałem sobie sprawę, że ja tak naprawdę bardzo mało wiem o tobie z tamtego okresu. Poza tym, że zapewne byłeś tak jak teraz rozwrzeszczanym młotkiem… – Sasuke skrzywił się, gdy Naruto dźgnął go w żebra. – Ciekawi mnie, ile jeszcze głupot żeś wtedy narobił, bo to, że dałeś się pobić w mojej obronie, nie było zbyt mądre.

sobota, 27 maja 2017

SasuNaru Hiden - rozdział 23

Dziękujemy za komentarze i zapraszamy na rozdział 23:) Jeszcze dwa rozdziały do końca I tomu i robimy przerwę.

– Nie, Sai, to… – Spanikowany Naruto odepchnął Sasuke.
– Całowaliście się – powtórzył Sai. Teraz uznał, że może być pomocny inny cytat: „Jeżeli ktoś cię całuję, to zapewne oznacza, że cię kocha”. Tak, to by się zgadzało, przecież on, skoro kochał Ino, to ją całował i to nawet często. – Kochacie się?
– C… co? – wychrypiał Naruto, podnosząc się z ziemi. – Posłuchaj, to… Nie waż się mówić nic Sakurze… I nikomu innemu! – doskoczył do Saia, łapiąc go za ramiona i potrząsając nim. Był tak spanikowany, że Sai telepał się na wszystkie strony.
– Nic nikomu nie powiem – wydusił Sai, gdy Naruto w końcu przestał się na nim wyżywać. Pamiętał jedną z naczelnych zasad z poradnika, napisaną grubszą czcionką: „Jeżeli przyjaciel powierzy ci jakiś sekret, zachowaj go w tajemnicy”.
Sasuke miał ochotę uderzyć głową o drzewo. Najpierw swoją, później Naruto, a na końcu najlepiej jeszcze tą Saia. I to tak, żeby niczego potem nie pamiętał. Mieli uważać, już Shikamaru ich ostrzegał, żeby byli ostrożni, a oni... Szkoda gadać, naprawdę byli beznadziejni i w końcu dowie się o nich ktoś, kto nie będzie trzymał języka za zębami. Miał już spore wątpliwości, co do tego, że Sai nikomu nie powie.

niedziela, 21 maja 2017

SasuNaru Hiden - rozdział 22

Dziękujemy za wszystkie komentarze, te pod starymi rozdziałami też. Indra jest bardziej aktywna w odpisywaniu na nie, ja się troszkę lenię, ale chciałabym zaznaczyć, że wszystkie czytam z taką samą przyjemnością i obu nam jest bardzo miło, kiedy komentujecie. 
 Nie przedłużając, zapraszamy na rozdział 22.

Sasuke zmierzał do miejsca, w którym umówił się z Sakurą. Nigdy nie lubił się spóźniać, więc był pewien, że będzie musiał zaczekać na nią kilka minut, ale nie przeszkadzało mu to. Już od dawna nie trenował sam i było to... naprawdę dziwne. Tak przyzwyczaił się już do walk razem z Naruto, że teraz czuł się trochę tak, jakby zabrakło mu kolejnej ręki. Zerknął na swoją lewą dłoń. Po treningu zmieniał bandaż, więc teraz był idealnie biały. Wcześniej chciał znaleźć Naruto, żeby zabrać go ze sobą, bo wizja wieczoru spędzonego w towarzystwie samej Sakury nie była zbyt kusząca, ale jak na złość nie było go ani w mieszkaniu, ani w Ichiraku, a nie miał czasu przeszukiwać całej wioski.
Skakał po dachach, kierując się w stronę budynku ANBU, gdy nagle coś dostrzegł. A raczej kogoś. Przystanął na szczycie jakiegoś bloku, przyglądając się Kibie i Hinacie, którzy szli wolno uliczką, wspinając się pod górę. Kiba opowiadał Hinacie o czymś, a ona patrzyła na niego i uśmiechała się tak... Sasuke nie wiedział jak, nie znał się w końcu na dziewczynach, ale coś w tym uśmiechu mu się bardzo spodobało. Przede wszystkim to, że był on skierowany do Kiby. Przed parą biegł Akamaru, który co chwilę musiał się zatrzymywać, żeby na nich zaczekać. Szczekał przyjaźnie na Hinatę i próbował wskakiwać na Kibę, cały czas merdając ogonem jak szalony.