niedziela, 24 września 2017

SasuNaru Hiden - rozdział 45

No i mamy rozdział 45. Tym razem coś luźniejszego i być może na poprawę humoru.
Tradycyjnie dzięki za komentarze i miłego czytania:)

Kwiaty… Doniczkowe, cięte, czerwone, żółte, w cętki… W którąkolwiek stronę nie odwróciłby głowy, wszędzie były kwiaty! Shikamaru miał wrażenie, że na skutek obcowania od dzisiejszego poranka głównie z roślinami, mózg zaczyna mu się lasować. A to stanowiło niebezpieczeństwo, bo w końcu myślenie było jego największym i niezaprzeczalnym atutem. Naprawdę, gdyby nie wyjątkowe okoliczności, ta sytuacja byłaby żywym koszmarem.
– Jak tak bardzo się nudzisz, mogę dać ci jakąś książkę. – Układająca bukiet z frezji Ino spojrzała na niego trochę z współczuciem, trochę z rozbawieniem. Widziała, jak się męczy, ale według niej sam był sobie winien. Zachciało mu się oświadczyn w tak młodym wieku, to teraz chował się w jej kwiaciarni za wielkim wazonem słoneczników.
– Nie, dziękuję. Mam dość czytania o hodowli róż i przycinaniu storczyków. – Shikamaru położył się na podłodze, podkładając ręce pod głowę. Każdy, kto nie znał go zbyt dobrze, stwierdziłby, że to dla niego sielanka, w końcu nie raz i nie dwa spędzał w ten sposób czas na którymś z dachów, obserwując chmury. Jednak tak naprawdę mało kto wiedział, że Shikamaru ma alergię na kwiaty. Co prawda nie kichał ani nic z tych rzeczy, ale ich zapach go otumaniał. A to było kłopotliwe.

poniedziałek, 18 września 2017

SasuNaru Hiden - rozdział 44

Obiecałam sobie, że jak napiszę kolejną część to opublikuję dzisiaj rozdział. Wiem, że kilka osób czekało na jedną scenę, teraz pytanie: będzie czy nie będzie? :)
Dzięki za komentarze i miłego czytania:)


– Najpierw odpocznij, draniu – mruknął Naruto i rzucił mu paczkę chusteczek. – I idź zdać raport, bo Kakashi cię zabije! – dodał, bo teraz, chociaż chciał mieć Sasuke przy sobie, wizja odwleczenia ich kolejnego seksu, wydawała się dziwnie kusząca. Na co on się, do cholery, zgodził. Kurama mu tego nie przepuści, będzie z niego kpił go końca życia!
Sasuke zszedł ze stołu i wytarł się pobieżnie.
– Idziesz do łazienki? I tak muszę się wykąpać, skoro mam złożyć raport – rzucił, widząc podejrzliwy wzrok Naruto. – Chociaż, jak mi spadnie mydło... ktoś będzie musiał je podnieść.
– Draniu! – wrzasnął Naruto, ale zaraz został uciszony pocałunkiem.
– Oj, zamknij się, młotku i chodź. Im szybciej zdam ten cholerny raport, tym szybciej wrócę.
Naruto tylko prychnął, ale poszedł za Sasuke do łazienki. Uśmiechnął się lekko, zauważając, że Sasuke szedł trochę krzywo. Miał wystarczająco dużo instynktu samozachowawczego, żeby nie powiedzieć tego na głos, bo był pewny, że nie dość, że Sasuke potraktowałby go Chidori, to jeszcze nigdy nie pozwolił tego powtórzyć. A Naruto uwielbiał się z nim kochać. I jeszcze kiedy był na górze... I widział, co potrafił zrobić z Sasuke. Dzisiaj nie potrzebowali wiele czasu, żeby dojść, ale widział, że potrafi już sprawiać mu niesamowitą przyjemność. Trochę techniki, trochę instynktu i w rezultacie obaj byli zadowoleni. Choć zadowoleni to naprawdę mało powiedziane.

czwartek, 14 września 2017

SasuNaru Hiden - rozdział 43

Ten rozdział miał się pojawić w przyszłym tygodniu, ale mam tak podły nastrój w związku z pewnymi zdarzeniami, że chyba tylko to jest w stanie poprawić mi humor. Tym razem naprawdę liczę na Wasze komentarze.


Naruto, gdy tylko wrócił do wioski, musiał udać się do szpitala – gdzie Tsunade gruntownie go przebadała i zwyzywała za lekkomyślność, a potem do Kakashiego. Przewidywał, że czeka go poważna reprymenda, ale były sensei tym razem zaskoczył go spokojem. Zamiast poważnie upomnieć, zaczął nawet żartować i Naruto już zaczął mieć nadzieję, że nie poniesie żadnych konsekwencji, ale wtedy Kakashi w końcu powiedział mu o jego karze.
– CO?! NIBY CO MAM ZROBIĆ?! – wrzasnął, wytrzeszczając oczy i mając ochotę wyrwać sobie włosy z głowy. – Kakashi-sensei, nie możesz! To wbrew... wbrew... To nielegalne!
– Uwierz mi, Naruto, że wszystko jest jak najbardziej legalne – odparł mu spokojnie Kakashi. Miał wystarczająco czasu, żeby wszystko sobie dokładnie przemyśleć, więc – jak to mówili – zemsta okazała się naprawdę słodka. Lubił Naruto, uważał go za świetnego ninja, który nie tylko uratował ich wioskę, ale później jeszcze i świat, jednak... Wojna już się skończyła. Teraz Naruto był joninem, a on Hokage. Musiał go ukarać, żeby sprowadzić go na ziemię. A że akurat kupił sobie nowy dom, który wymagał remontu... Trochę pokorny dobrze zrobi Naruto.
– Jak możesz mi to robić, Kakashi-sensei?! – jęknął Naruto i opadł z powrotem na krzesło. – A co z moją reputacją, he?! Miałem się pilnować, żeby ludzie nie...
– I tak się pilnowałeś, że poszedłeś na misję bez mojej zgody. I omal na tej misji nie zginąłeś.
– No ale...

środa, 13 września 2017

SasuNaru Hiden - rozdział 42

Dzięki za komentarze i przed Wami rozdział 42:)


Lekko zamroczony Sasuke rozejrzał się. Jak w zwolnionym tempie widział, jak wściekła Sakura w swojej furii praktycznie masakruje ninja, którzy ich zaatakowali i rozwala przy tym kilka skał dookoła. Po chwili było już po walce. Najwyraźniej przeciwnicy nie byli zbyt groźni, więc Sasuke czuł bezsilną wściekłość, że tak dał się zaskoczyć.
– Sasuke-kun, ja… Ja zaraz się tym zajmę! – Sakura, nie zważając na nic, rozpięła mu lekko drżącymi rękami kamizelkę i podsunęła bluzę. Widziała, jak przyciska do boku zakrwawioną dłoń. Już po chwili, kiedy jakiś shinobi podał jej apteczkę, zaczęła szukać w niej antyseptyków. Modliła się, żeby to nie była żadna trucizna. Wysłała trochę chakry w głąb ciała, ale nic nie wyczuła. To chyba była tylko zwykła rana. Zaraz! Jaka zwykła rana?! To przecież był Sasuke! Wysłała jeszcze więcej chakry, próbując zasklepić rozcięcie. Wewnętrze narządy wydawały się być nienaruszone, ale i tak zaczynała trochę panikować. Cholera! Miała ochotę się rozpłakać. Dlaczego on jej nigdy nie słuchał? Tyle razy mówiła mu, że musi odpocząć, ale zawsze uparcie ją zbywał, jakby była natrętną muchą! Gdyby nie to, że się o niego bała, chyba pierwszy raz w życiu wygarnęłaby mu, jakim jest… A niech to! Przecież jeszcze przed chwilą shinobi piasku ostrzegali ich, żeby byli czujni, żeby się rozglądali, bo oddziały najemników ostatnio pozwalały sobie na coraz więcej i atakowały coraz częściej.
– Sakura... – usłyszała jego cichy głos. – Zostaw, to tylko mała rana, to nic.
– Muszę się upewnić, Sasuke-kun, wygląda groźnie, strasznie dużo krwi.

piątek, 8 września 2017

SasuNaru Hiden - rozdział 41

Dzisiaj rozdział też trochę wcześniej, ale tym razem to dla mnie na poprawę humoru po męczącym dniu pracy, więc nie przyzwyczajajcie się:) Dzięki za komentarze i miłego czytania:)


Wyruszyli mocni spóźnieni i Shino, który był dowódcą, zarządził, że zrobią przerwę dopiero późnym południem, żeby coś zjeść i odpocząć. Naruto był tak zamyślony, że nawet nie przeprosił ich za swoje spóźnienie. Zastanawiał się, jak Sasuke poradzi sobie z tablicami, co jeszcze w nich znajdzie i kiedy w końcu wróci do wioski. Żałował, że Kakashi podjął tyle trudu, żeby sprowadzić go z powrotem do Konohy. Mógł się tu przydać! Naprawdę mógł się przydać. Możliwe, że gdyby go nie było w tej jaskini, nie udałoby się im odblokować bariery, albo... albo to Sasuke zostałby ranny. Ta myśl już całkiem mu się nie podobała. On miał Kuramę, ogromne pokłady chakry, a Sasuke... Cholera, naprawdę nie chciał o tym myśleć. Przecież już największe zagrożenie minęło. Teraz odczyta te tablice w bezpiecznych podziemiach i wrócą. Nawet ci najemnicy nie stanowili dla kogoś takiego jak Sasuke wyzwania. Zresztą dla niego też! Sasuke mógł sobie mówić, co chciał, ale jeśli Naruto wdałby się w jakąś walkę, nikt nie miałby z nim szans.
– Naruto-kun... Naruto-kun, słyszysz mnie? – Hinata musiała go dogonić, bo tak pogrążył się w swoich myślach, że nawet nie zauważył, że ich sporo wyprzedził.
– A, tak, przepraszam. – Naruto uśmiechnął się lekko i zwolnił. – Co mówiłaś? Zamyśliłem się.

poniedziałek, 4 września 2017

SasuNaru Hiden - rozdział 40

Rozdział miał być tradycyjnie za tydzień, ale skoro część z Was – naszych czytelników – właśnie dzisiaj kończy wakacje i wraca do szkoły, może przydać się coś na pocieszenie :)

– Złaź z łóżka – mruknął Sasuke podnosząc się i podchodzą do drzwi. Otworzył je i zobaczył Sakurę, która trzymała w rękach jakąś małą paczkę.
– Sasuke-kun, mam nadzieję, że cię nie obudzi… Naruto? – Uniosła brwi w zdziwieniu. Była pewna, że Sasuke poszedł odpocząć, a ona wyprosiła dwie fiolki naprawdę silnego leku na wzmocnienie. Poza tym przyniosła mu jedzenie. Sasuke naprawdę źle wyglądał, kiedy wychodził z podziemi. Tylko co mogła zrobić, skoro wcześniej  nikogo nie słuchał? Siedział dzień i noc nad tymi tablicami, jakby to był jakiś test na czas. A przecież nie był. Gaara powiedział, że mają tyle czasu, ile będą potrzebowali, więc naprawdę nie było potrzeby się spieszyć. – Ale w sumie dobrze się składa Naruto, bo miałam zaraz iść ci przekazać, że masz zaproszenie na kolację.
– Od kogo? – zapytał zdziwiony.
– No przecież nie ode mnie. – Sakura przewróciła oczami. – Gaara chce się pożegnać. Zaprosił nas wszystkich łącznie z Hinatą i Shino, ale ja mam kilka spraw do załatwienia, a Sasuke musi się wyspać.
 – Och, no tak, to mój ostatni wieczór tu. – Naruto podrapał się po karku i spojrzał niepewnie na Sasuke. Myślał, że ten czas spędzą razem.

niedziela, 3 września 2017

Informacja

W związku z komentarzami pod ostatnim rozdziałem, uznałyśmy, że musimy wyjaśnić pewną kwestię.
Obie zawiesiłyśmy lub zakończyłyśmy swoje prywatne blogi, więc pojawiły się wątpliwości, czy z tym też tak nie zrobimy. Historia zostanie dokończona. Razem napisałyśmy łącznie 59 rozdziałów i już finiszowałyśmy, ale z racji tego, że ja całkiem odchodzę od blogowania, Indra dokończy tę historię sama. Nie mam wątpliwości, że nie będziecie zawiedzeni.
Verry

Ja mogę dać słowo, że ten fanfik będzie dokończony. Naprawdę – słowo. Za dużo w niego włożyłam pracy i za bardzo jestem do niego przywiązana, żeby go zostawić. Po prostu uwielbiam te postaci. Wiem, patrząc na Rywali, można mieć inne odczucia, ale Rywale to tylko AU, a Sasunaru Hiden jest jednak alternatywą do wydarzeń po obejrzeniu całego Naruto. Ciągle jestem w fandomie i lubię to po prostu pisać:) Postaram się częściej odpowiadać na komentarze, teraz jest to bardziej związane z nową pracą i tym, że w delegacjach zamiast komputera mam tylko tablet , a na nim nie lubię pisać:)
Indra

PS. Ja jeszcze od siebie dodam, że od początku Indra wkładała w to opowiadanie całe serce - to ona zajmowała się edycją i wklejaniem rozdziałów na wszystkie strony, na których publikujemy, ona w większości odpowiadała na komentarze i motywowała mnie do pisania, więc możecie być pewni, że nie porzuci tego opowiadania.
Ja cieszę się, że znowu mogłam chociaż na te kilka miesięcy wrócić do świata Naruto. To od niego zaczęła się moja przygoda z blogowaniem, więc w zasadzie tak symbolicznie też się kończy właśnie na tych fikach. Sama nie spodziewałam się, że tak dobrze będzie mi się pisało z Indrą. To miał być tylko eksperyment, a wyszło zgrabne, wciągające opowiadanie, które sama bardzo polubiłam. Całkiem niezła alternatywa, jak mogłyby (powinny!) potoczyć się dalsze losy Sasuke i Naruto. Cieszę się, że mogłam uczestniczyć w tym projekcie.
Dziękuję przede wszystkim Indrze za rewelacyjny czas, który spędziłam na pisaniu tego opowiadania, za wszystkie rady odnośnie pisania i naukę. No i dziękuję Wam za wszystkie komentarze. Mam nadzieję, że bawiliście się równie dobrze jak ja, czytając to opowiadanie i wciąż będziecie czekać na kolejne rozdziały z przyjemnością. Zapewniam Was, że warto! ;)
Verry

Tak, to by nigdy nie powstało, gdyby pisała to tylko jedna osoba. Wymiana się pomysłami, czasami stopowanie siebie, mówienie: "nie, to mi się nie podoba" (choć do tego trzeba było się „dotrzeć”), sprawiło, że wyszło to, co wyszło. I myślę, że wyszło dobrze:) Ja też mam nadzieję, że się nie zawiedziecie:) Jak coś, będzie na mnie ;)
Indra