sobota, 16 czerwca 2018

SasuNaru Hiden - rozdzial 67

Na wstępie – dzięki za komentarze. Dzisiaj odpisałam na wszystkie, trochę lakonicznie, ale obiecuję, że teraz będzie już lepiej i na bieżąco. Chcę, żebyście wiedzieli, że one naprawdę dają motywację i – naprawdę nierzadko – pomysł. Czasami nawet zmieniamy trochę bieg wydarzeń, gdy ktoś rzuci jakąś celną uwagę lub fajny pomysł.
Milego czytania:)


Ściany sali, w której leżał Sasuke, miały brzydki wyblakło zielony kolor. Pomieszczenie było niewielkie, mieściło się w niej tylko łóżko, miejsce na urządzenia medyczne i niewygodne krzesło, na którym właśnie siedział Naruto. Spędził na nim już kilka dobrych dni. Praktycznie wymusił na Tsunade, żeby wpuścili go do Sasuke, kiedy ten nie po kilku godzinach nie odzyskał przytomności. Usłyszał, jak medycy rozmawiali między sobą. Któryś z nich stwierdził, że po takim czasie Sasuke powinien już się obudzić, a skoro tak się nie stało, nie dawał mu szans na przeżycie. Inaczej, będzie żył, ale tylko dzięki tym wszystkim urządzeniom medycznym, do których był podłączony. Ktoś inny stwierdził, że nawet te urządzenia za niedługo mu nie pomogą. Chakra się wyczerpie, organizm osłabnie i umrze.
Naruto nie chciał im wierzyć. Co oni tam wiedzieli. Nie znali przecież Sasuke! On go znał. I wiedział, że wyzdrowieje. Że się obudzi. Nie dzisiaj to jutro, ale to zrobi. Musi.

niedziela, 10 czerwca 2018

SasuNaru Hiden - rozdział 66

Dziękujemy za komentarze i zapraszamy no kolejny rozdział. Miłego czytania:)


Naruto już chciał doskoczyć do budynku, kiedy nagle na jego drodze stanął jakiś mężczyzna. Dopiero po chwili rozpoznał, kim był.
   Już nie masz kogo ratować    mężczyzna odezwał się do nich.    Sasuke Uchiha właśnie przekonał się, jak potężny jest żywioł ognia, którym władał jego klan. Czyż to nie piękne zginąć od własnej broni?    zapytał i rozłożył rękę, śmiejąc się głośno.
Naruto jeszcze raz spojrzał na budynek. Musiał się do niego jak najszybciej dostać. Teraz liczyła się każda sekunda.
Nie bawiąc się w ceregiele, aktywował tryb Kuramy. Podmuch potężnej chakry aż poruszył drzewami. Nawet ogień przez moment zdawał się ugiąć pod jej naporem. Naruto wiedział, że musi zniszczyć lidera za wszelką cenę. Zmiażdży go i zmiecie z powierzchni ziemi, nawet jeżeli ten mężczyzna powinien przeżyć, żeby później Kakashi i wioska się nim zajęli.
Sakura i Hinata, widząc sytuację, chciały same wejść do budynku, ale na ich drodze też stanęli członkowie Korzenia.

poniedziałek, 4 czerwca 2018

SasuNaru Hiden - rozdział 65

Po wyjątkowo długim czasie w końcu jest nowy rozdział. Tym razem – i mam nadzieję, że tak już zostanie – pisany z Verry :)
Dziękujemy za komentarze i miłego czytania:)


Sytuacja z godziny na godzinę stawała się coraz trudniejsza. I to nawet nie chodziło tylko o protestujących ludzi, którzy teraz już dosłownie tłoczyli się na placu przed Główną Siedzibą Wioski i wykrzykiwali swoje postulaty. Chodził o to, że wśród tych ludzi najprawdopodobniej nie było członków Korzenia, a sami cywile. W takim wypadku władze wioski miały ciężki orzech do zgryzienia, bo nie mogli póki co nic zrobić.
Kakashi już kilka razy próbował z nimi rozmawiać, ale to nic nie dawało. Coś było ewidentnie nie tak. Dlaczego, skoro Korzeń zdołał już zebrać tylu niezadowolonych mieszkańców Konohy, nadal pozostawał w cieniu? Dlaczego nie atakowali? Przecież właśnie teraz mieli ku temu idealną okazję.
Odwrócił się od okna i spojrzał na Shikamaru, który tylko wzruszył ramionami. Kakashi westchnął. Tak, wiedział, że póki co mogą jedynie czekać na to co zrobi Korzeń. Dopiero wtedy będą mogli zareagować.

sobota, 14 kwietnia 2018

SasuNaru Hiden - rozdział 64

Witam i zapraszam na nowy rozdział. Myślę, że zawarłam w nim wszystko, co musiało być przed główną akcją. Jak wiecie, Hiden zbliża się już do końca, ale na pewno nie pominę żadnego rozpoczętego przeze mnie wątku.



Kakashi siedział przy wielkim podłużnym stole w sali zebrań i opierając podbródek na rękach, wpatrywał się w jakąś mapę. Wcześniej mieli tu dość burzliwe zebranie, na którym omawiali strategię działania, ale członkowie Rady już wyszli, został tylko Iruka – ponieważ musiał z nim przedyskutować sprawę bezpieczeństwa w Akademii i Shikamaru.
Usłyszał pukanie do drzwi i kazał wejść. Wiedział, że to jounini, jedyni swoją drogą, których był w stanie zebrać w tak krótkim czasie. Inni albo byli na misjach, albo wykonywali przydzielone wcześniej zadania. Póki co wolał nikogo z tych zadań nie odwoływać, bo to mogłoby wzbudzić niepokój i zasiać panikę. A akurat panika to było ostatnie, czego w tym momencie potrzebowali.
Widząc, jak jounini ustawiają się w rzędzie i czekają, od razu przeszedł do konkretów i pokrótce wyjaśnił, jak się sprawy mają.
Na dłuższą chwilę zapadła cisza.

piątek, 23 marca 2018

SasuNaru Hiden - rozdział 63



Sasuke zamrugał, przyzwyczajając się na powrót do światła. Skóra na powiekach wydawała się być podrażniona, bo piekła, ale nie zwrócił na to większej uwagi.
Rozejrzał się. W pomieszczeniu nie było żadnych okien, a jedynymi meblami były dwa krzesła w kącie pokoju i wąska leżanka, na której siedział. Spojrzał na Gaarę. Stał teraz naprzeciwko niego, pod ścianą, z założonymi na piersi rękoma. Trzeba było przyznać, że go zaskoczył. Zdejmując mu opaskę, uwolnił częściowo pieczęć. Teraz Sasuke, gdyby chciał, mógłby go zaatakować. Ale nie zamierzał tego robić. Nie po to dał się dobrowolnie aresztować, żeby próbować jakichś sztuczek. Za dużo miał do stracenia.
– Naruto odblokował tamtą pieczęć w jaskini za pomocą chakry Bijuu, prawda? – odezwał się po chwili milczenia Gaara.
Sasuke westchnął z irytacją. Już miał odpowiedzieć coś na temat umowy zawartej na placu, ale się zreflektował. Przecież warunek, żeby nie mieszać w to wszystko Naruto, postawił Kakashiemu, Kazekage niczego nie obiecywał. W sumie to nawet nie powinien się dziwić, że pierwsze, o co zapytał, to właśnie o Naruto. Ta ich relacja…

poniedziałek, 5 marca 2018

SasuNaru Hiden - rozdział 62



Była już późna noc, gdy Naruto wrócił do mieszkania Sasuke. Te pomidory nie dawały mu spokoju. No bo po co Sasuke mówiłby akurat o nich w takim momencie. Rozejrzał się po pokoju, niby z przyzwyczajenia, ale wtedy coś go tknęło. Ktoś tu był! Co prawda nadał panował tu nieludzki bałagan, ale to nie był jego bałagan. Ktoś poprzestawiał kilka rzeczy i krzak pomidora był z powrotem w doniczce. Naruto nawet przez chwilę zdążył pomyśleć, co by mu zrobił Sasuke za to, jak potraktował jego pomidory, ale zaraz znów odezwało się to uczucie niepokoju. To było dziwne. Bardzo dziwne. Może ANBU albo jeszcze gorzej – ktoś z Korzenia przeszukał mieszkanie pod jego nieobecność? Cholera, powinien tu siedzieć, a nie włóczyć się po wiosce w poszukiwaniu rozwiązania. Tym bardziej, że nic mądrego nie wymyślił. I jeszcze ci wszyscy ludzie plotkujący między sobą. Nazywali Sasuke zdrajcą. Tak jak kiedyś…
Gdyby tylko mógł o tym komuś powiedzieć. Na przykład Shikamaru. On na pewno coś by wymyślił, jakoś pomógł. Ale nie mógł nikomu powiedzieć, bo nie miał pojęcia, co siedziało w głowie Sasuke i co on znowu wymyślił. Cholera, powinni byli zniszczyć te zwoje, póki był jeszcze na to czas. Jeżeli one wpadłyby teraz w ręce na przykład Korzenia, byłoby kiepsko. Oczywiście nikt z nich nie zdołałby ich rozszyfrować bez Sharingana, ale już sam fakt, że tak ważny dowód znalazłby się w ich posiadaniu, postawiłby Sasuke w jeszcze trudniejszej sytuacji.

środa, 14 lutego 2018

SasuNaru Hiden - rozdział 61

Rozdział jest bardzo krótki, ale chciałam opublikować cokolwiek na Walentynki. Przy tym obiecuję, że następny pojawi się w miarę szybko. Jest kilka osób, które pomaga, zobaczymy, jak wyjdzie, wtedy oczywiście zamieszczę stosowne podziękowania:)


Sasuke siedział sam w małym pokoju. Tym razem nie było tu żadnych krat, a jedynie zwykłe drzwi, ale i tak sytuacja wydawała się niemalże identyczna jak wtedy po wojnie. Też poddał się sam, też był winny. Tyle że… W tamtym czasie czuł, że po prostu przegrał i było mu wszystko jedno, co z nim zrobią. A teraz… Teraz znowu miał dla kogo żyć. Sam nie mógł uwierzyć w to, jak bardzo Naruto go zmienił. Co prawda czasu nie mógł cofnąć, ale mógł próbować naprawić wszystko to, co złego zrobił.
Naruto od zawsze w niego wierzył i mu ufał. Podczas ich ostatniej walki w Dolinie Końca, powiedział mu wprost, że nie chce go zabić.  To dla niego poświęcił nawet rękę, za wszelką cenę próbując go ocalić. I mu się udało. Ocalił go nie tylko przed innymi, ale też przed sobą samym. Sasuke w końcu zrozumiał, jak bardzo zaślepiała go najpierw zemsta, potem wizja własnej rzeczywistości. Jakby się nad tym zastanowić, to nie różnił się w tym za bardzo ani od Paina, ani od Madary. Oni też mieli własne wizje i nie przebierali w środkach, dążąc do ich realizacji.