poniedziałek, 17 lipca 2017

SasuNaru Hiden - rozdział 32

Dziękujemy za komentarze i zapraszamy na rozdział 32.

Sakura zamrugała, zaskoczona reakcją Naruto. Wyglądał, jakby się zdenerwował.
– Tak... tak jakoś wyszło. Poszłam zanieść mu prezent i on zaprosił mnie na herbatę i... – zamilkła, bo Naruto zmarszczył brwi, patrząc na nią z niedowierzaniem. Nie spodziewała się aż tak gwałtownej reakcji, bo przecież on od zawsze wiedział, w kim ulokowała swoje uczucia. Zresztą, przecież już do niej nic nie czuł, była tego pewna. Zbyt dobrze go znała. Byli po prostu przyjaciółmi. Więc skąd taka reakcja?
– No i? – zapytał w końcu Naruto, kiedy przez dłuższą chwilę się nie odzywała.
– Trochę gadaliśmy, a później rozsypał cukier i... No pocałowałam go... – Spuściła wzrok, ale zaraz się otrząsnęła. – Mówił ci coś o mnie? – dodała pośpiesznie. – Powiedz, nawet, jeżeli to było coś złego. Chcę wiedzieć. Rozmawialiście o mnie?
– Co? Nie, nie wspominał o tobie. – Naruto zerknął w stronę Ichiraku. Dziwnie się poczuł, wiedząc, że Sakura całowała się z Sasuke. To znaczy, z tego, co mówiła, to ona go pocałowała, ale i tak…
– Nie wiem, co powinnam teraz zrobić, Naruto. Mam wrażenie, że już wszystko zawiodło – westchnęła ciężko i odchyliła głowę, żeby spojrzeć na niebo. – Jak mam do niego dotrzeć? Jesteśmy już dorośli, naprawdę powinniście pomyśleć o swojej przyszłości. A wy zajmujecie się tylko tymi swoimi treningami. No ile można? Wszyscy dookoła wiążą się z kimś, tylko nie wy. Czy ty całe życie... – zawahała się, bo tym razem musiała uderzyć w bolesną nutę, choć wcale tego nie chciała. – Całe życie chcesz być sam? Musisz kogoś sobie znaleźć.

wtorek, 11 lipca 2017

SasuNaru Hiden - Rozdział 31

Dziękujemy jak zwykle za komentarze, cieszymy się, że opowiadanie wzbudza tyle emocji. Mamy nadzieję, że kolejny rozdział też się Wam spodoba :)
Zapraszamy do czytania :)
Dla zainteresowanych – pojawił się też 51 rozdział Rywali – Indra.

Sasuke właśnie wracał z treningu. Po tym, jak posprzątał ten nieszczęsny cukier, postanowił, że nie będzie siedział w mieszkaniu, tylko wyjdzie na pole treningowe. Był zły na Sakurę. Co ona sobie wyobrażała, całując go? Nie był idiotą, doskonale zdawał sobie sprawę, że od zawsze była w nim zakochana, przynajmniej tak twierdziła, że goniła za nim przez te wszystkie lata, ale… Czy kiedykolwiek dał jej nadzieję? Nie zrobił względem jej nic, co sugerowałoby, że byłby zainteresowany jej uwagą. Dlaczego ci wszyscy ludzie byli tak głupi, że nie mogli tego wszystkiego zrozumieć. Od lat, poza Itachim, tylko z Naruto coś go łączyło. To on był tą silną więzią, którą kiedyś chciał tak bardzo zniszczyć. To on był jedyną ważną osobą, którą chciał pokonać, żeby stać się potężniejszym! To wszystko było tak oczywiste!
Już dawno nie był tak wściekły na treningu, więc prawie rozniósł pole treningowe. Jacyś starsi jounini, którzy trenowali ze swoimi dziećmi, w końcu nie wytrzymali i poprosili go, żeby się uspokoił. Wtedy przeniósł się do lasu. Trochę go zniszczył i znając życie, oberwie się też Naruto. W końcu, gdy demolowali elementy krajobrazu, robili to zawsze w duecie. Zawsze wtedy też byli ubrudzenia i tak przyjemnie zmęczenia jak… Sasuke przymknął oczy. Tak, właśnie tak, jak po seksie. To, co działo się między nimi od pewnego czasu było po prostu tym, co powinno być. To było… Sasuke za każdym razem, gdy miał określić to uczucie, używał wielu różnych słów, ale gdy przychodziło do tego najważniejszego, spychał je gdzieś w głąb umysłu. Do tej pory wolał o tym nie myśleć, nie zastanawiać się. Ale dzisiaj…  Jaki był głupi! Doskonale wiedział, do czego zmierza Sakura, wiedział, że w końcu posunie się do czegoś głupiego. I nic nie zrobił, żeby temu zapobiec.

środa, 5 lipca 2017

SasuNaru Hiden - rozdział 30

Tradycyjnie dziękujemy za komentarze i zapraszamy na kolejny rozdział.

– Sasuke… – Naruto odwrócił się w jego stronę, zakładając ręce za głowę i uśmiechając się szeroko.  – Udało się!
– Tobie, młotku, ledwo co się udało – mruknął Sasuke, ale po chwili też uśmiechnął się lekko. – Wracasz do mieszkania? Musisz w końcu odespać te dni – powiedział to trochę wbrew sobie, bo nie chciał spędzać dzisiejszego dnia sam, ale wiedział, że Naruto był zmęczony. Powinien odpocząć.
– No... w sumie to możemy się przejść na ramen. Nie jadłem go od czterech dni! – zauważył Naruto z oburzeniem. – Trzeba nadrobić zaległości!
– Zamiast na ramen, powinieneś iść do łóżka. – Sasuke westchnął ciężko i pokręcił głową. – Zawsze tak będziesz robił po ciężkich misjach?
– Jak? – Naruto spojrzał na niego z niezrozumieniem, wyglądając na niezbyt zadowolonego z tego, co usłyszał.
– Zamiast odpoczywać, będziesz szlajał się po knajpach.
– Oj, przestań, ramen jest dobry na wszystko, nawet na zmęczenie! Jesteś po prostu za bardzo... – Zamilkł, bo nie potrafił znaleźć odpowiednich słów. – Drań z ciebie i tyle. Co ci dały te dziewczyny na prezent? – zapytał i zabrał od Sasuke torbę. Zajrzał do niej i nawet nie pytając o zgodę, rozpakował to, co było w środku. Już po chwili prychnął i skrzywił się. – Beznadziejne – podsumował.

poniedziałek, 26 czerwca 2017

SasuNaru Hiden - rozdział 29

Ostatni taki rozdział wrzucony wcześniej, następny pojawi się za półtora tygodnia. Dziękujemy za wszystkie komentarze, nie miałyśmy czasu odpisać, ale zawsze czytamy i każdy naprawdę cieszy.
            Rozdział miał się pojawić za trzy dni, ale skoro ma to podbudować na jutrzejszym egzaminie naszą czytelniczkę, to – naprawdę w ramach wyjątku – wklejamy dzisiaj.


Sasuke skończył swoje zadanie dość szybko. Minęły niecałe dwa dni, a on już wracał do Konohy, trzymając w kieszeni spodni zwój, który miał za zadanie zdobyć. Musiał przyznać, że nie było łatwo. Nie spodziewał się tego. Ci shinobi, którzy okazali się być jego przeciwnikami, użyli jakiegoś oślepiającego jutsu, przez które nie był w stanie używać żadnych technik ocznych. Był zdany jedynie na swój instynkt i siłę fizyczną. Niezłe posunięcie – pomyślał, będąc pewny, że to wszystko specjalnie było zaplanowane tak, żeby uderzyć w ich najsłabsze punkty. I tu musiał też przyznać rację Naruto. Walka fizyczna wyczerpała go dużo bardziej, niż używanie nawet najbardziej zaawansowanych technik. Jego chakra była na wykończeniu. Teraz musiał tylko dostarczyć zwój do Kakashiego i w końcu mógł wrócić do domu i się przespać.
– Sasuke-kun! – usłyszał, gdy tylko wszedł do głównej siedziby Hokage.
Sakura, której oczy na jego widok rozszerzyły się jak spodki, zerwała się z krzesła i rzuciła mu się na szyję, ściskając go z całej siły. Wyglądała, jakby coś ją opętało.

czwartek, 22 czerwca 2017

SasuNaru Hiden - rozdział 28

Dziękujemy za komentarze (na niektóre jeszcze żadna z nas nie zdążyła odpowiedzieć) i zapraszamy na rozdział 28 :)


Sasuke na szczęście złapał ręcznik w ostatniej chwili, ale zdążył przysłonić sobie tylko krocze. Sakura zobaczyła jego wyrzeźbione uda, wystające kości miednicy i podbrzusze. Pierwszy raz widziała jego prawie nagie ciało i to jeszcze z tak bliska. Jeszcze nigdy nie czuła się w taki sposób, dosłownie zaschło jej w ustach i poczuła, że serce zaraz wyskoczy jej z klatki piersiowej.
– Sasuke, ja... – Nie miała pojęcia, co powiedzieć, ale wyczuwała w tej sytuacji swoją szansę. Być może nie zaczną jak normalna para, być może będzie musiała zrobić coś szalonego, żeby zwrócił na nią uwagę, tym bardziej, że sam wydawał się chyba trochę zażenowany. Może on też pierwszy raz był w takiej sytuacji? Oczywiście! On też na pewno pierwszy raz był w takiej sytuacji, bo w końcu każdą wolną chwilę spędzał w towarzystwie Naruto. Nie miał czasu spotykać się z dziewczynami, żeby... Sakura zbliżyła się do niego.
– Powinnaś już iść – usłyszała.
Sasuke zawiązał sobie pośpiesznie i tym razem dokładnie ręcznik wokół pasa.
– Następnym razem zadzwoń, a nie wchodź do czyjegoś mieszkania – warknął, zły na Sakurę i na siebie. Nie pierwszy raz dziękował swojemu refleksowi. Wcześniej ratował mu życie, a teraz... Sam nie wiedział, co uratował, ale jedno było pewne – nie chciał stać nagi przed Sakurą.

niedziela, 18 czerwca 2017

SasuNaru Hiden - rozdział 27

Witamy. Tym razem rozdział trochę wcześniej. Dziękujemy za komentarze i dyskusję pod poprzednim rozdziałem:)
Trzymajcie kciuki za Verry na egzaminach :)


Cisza zdawała się dłużyć w nieskończoność, a Naruto wciąż nie wiedział, czy zdał ten egzamin, czy poległ na całej linii. Mina Kakashiego, ten twardy wzrok… Drgnął, przypominając sobie wyraz twarzy ich byłego mentora, kiedy przy teście na genina Sasuke i Sakura go nie posłuchali i oddali mu część swojego jedzenia, mimo że kategorycznie tego zakazał. Co prawda teraz Kakashi był dużo spokojniejszy, ale… Cholera! Naruto nagle coś sobie uświadomił i aż wciągnął ze świstem powietrze. A jak ktoś zobaczył, że Sasuke rzucił mu tę ściągę? Nie skorzystał z niej, ale rozwinął i przeczytał. Co, jeżeli to zauważyli i go zdyskwalifikują? Zacisnął mocno pięści. Nie, to nie może być…
– Gratulację, osiemdziesiąt cztery punkty na sto. Nawet ja nie spodziewałbym się po tobie takiego dobrego wyniku, Naruto – powiedział w końcu Kakashi i zmrużył oczy w uśmiechu.
Specjalnie go tak przetrzymał, bo chciał zobaczyć reakcję. Co prawda podczas egzaminu zauważył jeden mały incydent, ale go przemilczał, bo wywnioskował z miny Naruto, że nie wpłynął on w żaden sposób na wynik egzaminu. Za to bardzo spodobało mu się, że jego uczniowie naprawdę są taką drużyną, która w każdej sytuacji stara się sobie pomoc. Kakashi już dawno zrozumiał, że przestrzeganie zasad było ważne, ale pomoc przyjaciołom - jeszcze ważniejsza. Jako Hokage nie powinien tego tolerować, ale jako ich były mentor postanowił, że przymknie na to oko.

środa, 14 czerwca 2017

SasuNaru Hiden - rozdział 26

Witamy ponownie. Jednak przerwa wyszła krótsza, więc możemy już wkleić następny rozdział. Ustaliłyśmy, że będzie publikowany jako kontynuację, czyli już 26.
Bardzo dziękujemy za komentarze. Teraz już będzie działo się trochę więcej.

Plac przed budynkiem Akademii, w której miał się odbyć egzamin, był zaludniony jak nigdy. Nie dość, że zebrali się tam uczniowie, który mimo że mieli tego dnia odwołane lekcje, przyszli popatrzeć, to jeszcze rodziny kandydatów na jouninów. Naruto zauważył Shikamaru, który stał i potakiwał tylko zrzędzącej mu do ucha matce, a zaraz potem Sakurę ściskaną przez rodziców. Kiba rozmawiał z siostrą, której towarzyszyło kilka psów, a Hinata stała obok ojca, który trzymał rękę na jej ramieniu. Przybyli też ich nauczyciele. Ebisu, Kurenai, Gai… Nawet Kakashi się pojawił, tyle że tym razem bez płaszcza Hokage, w zwykłym stroju jounina.
On i Sasuke stali z boku. Nie mieli krewnych, którzy mogliby im życzyć powodzenia i poklepać pokrzepiająco po plecach. Ale w tym momencie nie było to już tak przygnebiające jak kiedyś. Teraz mieli siebie.
– Naruto! Wszystko będzie dobrze, nie stresuj się!