Naruto
miał wrażenie, że to co widzi, dzieje się w zwolnionym tempie. Ten krzyk
Hideakiego, po którym stracił przytomność, stojący naprzeciwko Sasuke z
Sharinganem w oczach, potem Kakashi łapiący ich obu i odciągający na bok, a w
końcu Tsunade, która zdecydowanym tonem kazała rozsunąć się osobom, które
zdążyły podbiec przed nią.
–
Sasuke, aktywowałeś jakieś genjutsu?! – zapytał ostro Kakashi. – Mów mi w tej
chwili!
–
Nie, Sasuke, błagam, powiedz, że to nie ty!
–
Naruto spojrzał na niego z przerażeniem. To się nie mogło zdarzyć po raz drugi.
Tego już nikt by mu nie darował.
–
Nic mu nie zrobiłem. – Sasuke też do końca nie wiedział, co się stało. – On
chyba po prostu zareagował tak na widok Sharingana.
–
Obyś mówił prawdę – powiedział Kakashi. – Przerywam to posiedzenie Rady, a wy
znikajcie mi stąd, zanim ktoś zażąda natychmiastowego aresztowania. Wyjaśnimy
to sobie później.
–
A co z Hideakim? – Naruto spojrzał na niego. Nadal był nieprzytomny.
–
I tak tu nie pomożesz, odwiedzisz go później w szpitalu. No, już was tu nie ma,
bo zaraz zmienię zdanie!
*
Kiedy
Naruto i Sasuke wrócili do domu, obaj przez dłuższą chwilę się nie odzywali.
–
Mówiłem ci, żebyś nie przychodził. Dlaczego ty nigdy nie słuchasz? – zapytał w
końcu Sasuke.
Był
zirytowany. Już tak dobrze mu szło na posiedzeniu Rady. Wbrew pozorom nie
chodziło mu nawet o odwrócenie uwagi od siebie, ale na wykorzystanie
odpowiedniego momentu, żeby przypomnieć zebranym ludziom, co się stało
piętnaście lat temu w dzielnicy Uchiha i kto był za to odpowiedzialny. Chciał,
żeby wszyscy dowiedzieli się, do jak okrutnej manipulacji i zbrodni posunęła
się Starszyzna. Myślał o tym już od dawna i chciał, żeby w końcu odpowiedzieli
za swoje czyny.
–
Ty za to nie słuchasz nikogo – burknął Naruto. – Wiedziałem, że nie
przeprosisz, dlatego stwierdziłem, że ja przeproszę za ciebie.
–
I dlatego właśnie nie chciałem, żebyś tam był – powiedział Sasuke. – Ani ja
sam, ani nikt w moim imieniu nie będzie przepraszał tych starych dziadyg. To
oni mają odpowiedzieć wreszcie przed innymi.
–
O czym ty mówisz? – Naruto uniósł brwi w zdziwieniu. – Co tam się w ogóle stało?
–
Po prostu myślę, że po moim wystąpieniu, większość członków Rady będzie miała na
głowie inne zmartwienia i tematy do przedyskutowania. Na pewno dostanę jakąś karę,
ale przecież obiecałem ci, że nie dam się wyrzucić z wioski.
–
Tak, obiecałeś – Naruto uśmiechnął się lekko. – Chodź, coś bym zjadł, bo z tego
stresu w brzuchu mi burczy. I chce wiedzieć, co wydarzyło się na Radzie.
Naruto,
kiedy Sasuke, mimo sporego wahania, w końcu zgodził się opowiedzieć mu przebieg
całego posiedzenia, kilka razy omal nie zadławił się ramenem. W tym momencie nadal,
mimo że minęło już trochę czasu, nie mógł uwierzyć w to, co usłyszał.
–
Naprawdę powiedziałeś im to wszystko? A co, jak to się odwróci przeciwko tobie?
Starszyzna mimo wszystko ma w wiosce poważanie.
Naruto
nadal nie był pewien, czy dobrym rozwiązaniem było atakowanie starszych Rady,
skoro samemu występowało się w roli oskarżonego o brutalny atak. Z drugiej
strony, skoro inni członkowie Rady zaniepokoili się tymi słowami, to może
faktycznie będą żądali wyjaśnienia w pierwszej kolejności tamtej sprawy sprzed
lat. Duże klany, jak Hyuuga, na pewno poczują się zagrożone,
–
Naruto, powiedziałem dokładnie to, co chciałem powiedzieć od bardzo dawna. I
nie żałuję ani jednego słowa.
*
Minęły
dwie, może trzy godziny, kiedy Naruto w końcu dostał jastrzębia z wiadomością
ze szpitala. Hideaki się obudził, a jego stan był dobry. Niestety, póki co nie
można go było jeszcze odwiedzać i musiał poczekać do jutra, ale już sama
informacja wywołała niesamowitą ulgę i poprawiła mu humor.
–
Jak myślisz, Hideaki odzyska w końcu pamięć? – zapytał, przytulając się do
Sasuke, który siedział na kanapie i czytał jakiś zwój. – Tak byłoby najlepiej,
dla ciebie też, bo na pewno Rada wzięłaby to pod uwagę.
–
Nie wiem, Naruto.
Sasuke
wzruszył ramionami. Te jego genialne pytania. Skąd miał wiedzieć o takich
rzeczach, nie był medycznym ninja.
– Wiesz, ja już kilka razy widziałem, jak on
reagował podobnie i miał jakieś przebłyski. Na widok słoneczników – zastanowił
się Naruto. – Dzisiaj rano, na werandzie, też to się zdarzyło. Nie stracił
przytomności, ale powiedział, że przypomniał sobie nasz ogród i tak trochę mnie.
Może teraz przypomni sobie coś więcej? Może wrócą mu wszystkie wspomnienia?
–
Być może. Ale jeżeli tak się stanie i zupełnie odzyska pamięć, to… – Sasuke
zaciął się na chwilę, bo Uchichowa duma trochę go blokowała. – Nie chcę,
żebyście się widywali – powiedział w końcu.
Odłożył
zwój, przyciągnął Naruto bardziej do siebie i pocałował. Raz, drugi…
–
Sasuke, naprawdę nie masz się czym przejmować – mruknął Naruto między kolejnymi
pocałunkami. – On na pewno zrozumiał, że możemy być tylko przyjaciółmi.
–
Ale ty jesteś naiwny. Zresztą…
Sasuke
chwycił go i przewrócił tak, że teraz Naruto leżał na nim. Uznał, że w takiej
sytuacji chwilowo odpuści temat. Wrócą do tego później.
Objął
go mocniej, a po chwili jego ręce wsunęły się pod koszulkę i zaczęły błądzić po
plecach. Lubił skórę Naruto, była taka ciepła, miękka i przyjemna w dotyku.
Czuł, jak ten, najwyraźniej zadowolony z dotyku, mruczy mu do ucha.
Po
chwili obie ich koszulki znalazł się na podłodze, a oni przylgnęli do siebie
mocniej, całując się coraz intensywniej.
–
Drzwi na werandę są zamknięte? – zapytał Sasuke, gdy język Naruto powędrował na
jego szyję. – Nie chcę tu żadnych nieproszonych gości.
Naruto
podniósł się lekko, żeby spojrzeć i kiwnął głowa. Tak, tym razem nikt,
zwłaszcza genini, którzy nadal bezczelnie wchodzili przez ogród, im nie
przerwą. Uśmiechnął się i przesunął dłońmi po klatce piersiowej Sasuke, a następnie
zajął się jego sutkami. Lubił, gdy pod wpływem dotyku palców, a potem lekkich
ugryzień, twardniały.
Po
chwili znów przesunął się wyżej, zostawiając mokry ślad języka, ciągnący się od
mostka przez obojczyk aż po szyję. Spojrzał na twarz Sasuke i uśmiechnął się
szeroko.
–
No i czego się tak cieszysz, młotku – zapytał Sasuke, ale widząc te iskierki w
jego niebieskich oczach, też uniósł lekko kąciki ust.
–
Z tego, że wróciłeś do domu, draniu. I z tego, ze dzisiaj ja będę na górze –
dodał po chwili, wciąż nie przestając się cieszyć.
–
Chyba sobie żartujesz – prychnął Sasuke. – To ja musiałem stoczyć dzisiaj
batalię z tymi cholernymi staruchami, należy mi się.
–
A ja przez cały czas się o ciebie martwiłem! – nie odpuszczał Naruto. – Mi
należy się bardziej!
–
Jedyne, co ci się należy, to coś za bezmyślne wtargnięcie na posiedzenie Rady i
popsucie mi planów. – Chidori Nagashi.
Nim
Naruto zdążył zareagować i powiedzieć, żeby się nie wygłupiał, technika w niego
uderzyła. Tyle że tym razem była ona tak delikatna, że jedyne, co mógł poczuć,
to były przyjemne dreszcze.
Sasuke
już od jakiegoś czasu zastanawiał się, czy można by ją było w taki sposób
wykorzystać. A konkretnie wpadł na ten pomysł, gdy uczył Ryujiego. Jego Chidori
Nagashi było jeszcze na tyle słabe, że powodowało jedynie łaskotanie. Sasuke
doszedł więc do wniosku, że gdyby sam tak obniżył ilość użytej chakry, mógłby
osiągnąć podobny efekt. Podobny, nie taki sam, bo jemu nie chodziło o
łaskotanie, a o sprawienie przyjemności. Mógłby to wykorzystywać w sypialni. I
chyba się udało, bo Naruto nie wyglądał, jakby go to zabolało, jedyne co, to
dostał gęsiej skórki na całym ciele.
–
Widzę, że podobało ci się? – Sasuke przesunął palcami po chropowatej teraz nieco
skórze na przedramieniu Naruto.
–
Może być.
Nie
chciał powiedzieć wprost, jakie to było przyjemne, bo znowu wyszłoby na to, że
Sasuke jest w czymś lepszy. Kiedy on zaproponował kiedyś technikę z klonami, okazała
się jednym wielkim niewypałem, a to dzisiaj… Te dreszcze przyjemności poczuł wszędzie,
nawet w okolicach podbrzusza, przez co w spodniach zrobiła się już spora
wypukłość.
Sasuke
też to chyba zauważył, bo otarł się o niego prowokacyjnie.
–
Skoro tylko „może być”, to będziemy trenować, aż dojdziemy do perfekcji.
–
Ej, a może ty też już z kimś ćwiczyłeś? – zapytał Naruto, przypominając sobie,
co powiedział Sasuke po ich seksie oralnym na schodach.
–
Tak, na poczwarze. Choć użyłem za dużo chakry i sierść tak mu się
zelektryzowała, że wyglądał przez chwilę jak szczotka do kibla.
–
Na Kuramku? Czyś ty zwariował?! – wrzasnął Naruto, ale po chwili widząc minę
Sasuke, zorientował się, że ten sobie z niego żartuje.
–
Dobra, a teraz się już zamknij i chodź tutaj.
Sasuke
chwycił go i pocałował. Nie miał zamiaru dłużej czekać.
Niestety,
nim zdołali przejść do rzeczy, coś zaczęło piszczeć. Gdy nie zareagowali, zbyt
zajęci sobą, oprócz wydawania kolejnych pisków, to coś zaczęło gramolić im się
na kanapę. Kuramek, zaalarmowany swoim imieniem, uznał najwyraźniej, że go
wołali, dlatego przyszedł i zaczął wpychać pysk między nich.
–
Nie no, to już szczyt wszystkiego – zirytował się Sasuke, który właśnie
zaczynał dobierać się Naruto do spodni. – Wynocha skąd! – odepchnął szczeniaka
tak, że ten zeskoczył z powrotem na podłogę.
Niestety, zamiast pójść do kojca,
usiadł naprzeciwko i patrzył na nich.
Sasuke
początkowo starał się to ignorować, mając nadzieję, że w końcu sobie pójdzie,
ale on się nie ruszył, jakby bardzo zainteresowało go to, co ze sobą robią.
–
Dobra, nie, ja tak nie mogę. – Sasuke w końcu dał za wygraną. – Idziemy do
sypialni.
Naruto
pokiwał głową, bo choć był nieco rozbawiony całą sytuacją, to dla niego też nie
była ona zbyt komfortowa.
–
To na czym skończyliśmy? – zapytał Sasuke, gdy w końcu dotarli na górę i zamknęli
za sobą drzwi.
Popychnął
Naruto na łóżko tak, że ten teraz na nim siedział, opierając się łokciami. Był
lekko zaczerwieniony, a na wpół rozpięte spodnie pobudzały wyobraźnię.
–
Może na tym…
Naruto
podniósł się lekko i przyciągnął do siebie Sasuke. Miał teraz głowę na
wysokości jego krocza. Przesunął palcami po wypukłości w spodniach i powoli
zaczął je rozpinać. Pasek, rozporek… Gdy zsunął je nieco, chwycił zębami gumkę
od bokserek. Jednocześnie muskając nosem skórę, zaczął mu je w ten sposób
ściągać. W końcu uwolnił męskość Sasuke.
Uniósł
głowę i patrząc prosto na niego tymi swoimi jasnymi oczami, oblizał lekko usta,
mając nadzieję, że zadziała. Zadziałało. I to bardzo. Sasuke chwycił Naruto za
włosy, żeby przypadkiem nie przyszło mu przez myśl się odsunąć. Jednak ten nie
miał takiego zamiaru.
–
Wolisz tak… – Naruto polizał penisa po całej długości. – A może tak? – objął
ustami samą główkę. – A może w ogóle dzisiaj masz ochotę, żebym to zrobił samą
ręką?
Droczył
się z nim. Wiedział dobrze po ostatnim razie, co sprawiłoby Sasuke największą
przyjemność.
–
Jak zaraz nie przestaniesz, to użyję własnej ręki, ale na tobie i z wykorzystaniem
Chidori – warknął Sasuke, choć jego głos był nieco zachrypnięty od emocji.
Naruto
uśmiechnął się. Widział we wzroku Sasuke desperacje, którą ten tak bardzo
próbował ukryć. Oczywiście, że nie powiedziałby mu wprost, czego teraz
najbardziej pragnie, wolał wykorzystać groźby.
–
Niech ci będzie…
Znów
obiema rękami przytrzymał mu biodra, żeby się nie ruszał i wziął go całego do
ust. Słyszał, jak Sasuke sapnął, czuł, jak pociągnął go mocno za włosy. A potem
po prostu poddał się przyjemności, wciąż wydając tłumione z całej siły dźwięki.
Gdy
doszedł, po prostu przewrócił się na niego, obejmując mocno i nie pozwalając
się ruszyć. Dopiero po długiej chwili zszedł z niego i położył się obok.
Naruto,
opierając się na łokciu, przyglądał mu się z zadowoleniem. Sasuke miał
przymknięte oczy i jeszcze dochodził do siebie po orgazmie. Lubił na niego
patrzeć, kiedy był w takim stanie.
–
To co, teraz moja kolej – mruknął mu do ucha. – Pamiętasz, ustaliliśmy, że to
ja będę na górze.
–
Niczego takiego nie ustalaliśmy – zaprzeczył Sasuke, patrząc na niego. – Ty
masz karę za to, że mnie nie posłuchałeś i wtargnąłeś na posiedzenie Rady.
–
Wcale że nie, bo…
Naruto
nie dokończył, bo rozległo się jakieś skrobanie do drzwi. Po chwili usłyszeli
też piski i kolejne skrobanie.
–
Chyba Kuramek nas usłyszał i chce wejść do pokoju – zauważył Naruto.
–
Mam to gdzieś – prychnał się Sasuke. – Niech sobie tam stoi ile chce, już drugi
raz nam nie przerwie.
Naruto
zastanowił się chwilę. Coś przyszło mu do głowy. Cos tak genialnego, że aż
uśmiechnął się chytrze.
–
Albo otworzę drzwi i Kuramek wejdzie do pokoju – nachylił się nad Sasuke
bardziej – albo to ja wejdę dzisiaj w ciebie.
–
To szantaż? Sasuke spojrzał na niego zdziwiony. No tego się naprawdę nie
spodziewał, to było do Naruto niepodobne. – Od kiedy ty stosujesz jakieś
szantaże?
–
Od kiedy nauczyłem się ich od ciebie. – Naruto uśmiechnął się zadowolony. – To
jak będzie?
Sasuke
westchnął. No i co miał zrobić? Albo ulegnie Naruto, albo koniec z seksem na
dzisiaj. A tego nie chciał, wiec chyba nie miał wyboru.
W
końcu, niechętnie, bo niechętnie, skapitulował.
„Sasuke, aktywowałeś jakieś genjutsu?!” – a mówiłam, że zwalą winę na Sasuke. A on jest przecież taki grzeczny, że nigdy przenigdy nie skrzywdziłby drugiej osoby, a co dopiero Hideakiego, którego ostatnim czasem tak polubił.
OdpowiedzUsuń„Dlaczego ty nigdy nie słuchasz?” – odezwał się ten, który akurat słucha. Oboje robicie co chcecie, nie zważając na konsekwencje. Dobraliście się, nie ma co.
„z tego stresu w brzuchu mi burczy” – tobie zawsze, Naruto, burczy w brzuchu. Jesteś wiecznie głodny :)
„Nie chcę, żebyście się widywali” – Sasuke, jak się miewa twoja duma? Bo widzę, że ostatnimi czasami folgujesz ją sobie. A w ogóle to strasznie miłe usłyszeć to właśnie od Sasuke. Jednak wiadomo, że jeśli Hideaki zmądrzeje i nie będzie się przystawiać do Naruto, to Uzumaki będzie chciał zyskać nowego przyjaciela, wiedząc że mogą ich łączyć normalne relacje, patrząc na okres, kiedy Hideaki nic nie pamiętał. Choć może dla Sasuke odpuści sobie nowego przyjaciela.
Aaaaa… Czy to jest nareszcie wyczekiwany przeze mnie rozdział? Powiem, że przez cały rozdział do ostatniego zdania byłam czujna na to, że ktoś w każdej chwili im przerwie. W niepewności to czytałam. W końcu tyle razy im już przerwali, więc niczego nie można było być pewnym.
„Nie chcę tu żadnych nieproszonych gości” – ja też nie, oby im teraz nikt nie przerwał.
Kocham ich słowne przekomarzanie się i walkę o dominację. Za każdym razem oczy mi się lśnią jak czytam takie fragmenty.
O ja cię, jednak na coś przydają się genini. Ten pomysł z Chidori Nagashi… jest o wiele lepszym pomysłem niż ten Naruto odnośnie klonów. Jednak Uchiha to mądra osóbka. Podoba mi się, że kombinują teraz ze sobą, jak tu sprawić jeszcze więcej przyjemności partnerowi. Widać, że minęli już etap, kiedy to idą stereotypowymi schematami, a teraz próbują dodać coś od siebie.
Kuramek jako szczotka do kibla – hahahaha… Biedna psina. A tak poza tym to wydaje mi się, że Sasuke ostatnimi czasami coraz więcej żartuje. Aż nie poznaje jego poczucia humoru.
Kuramek rządzi w tym rozdziale :) Choć w pierwszej chwili jak się pojawił, miałam ochotę zrobić mu coś niehumanitarnego za przerywanie. Ale koniec w końcu i tak tego nie przerwali, więc wybaczam mu.
Też mnie niepokoi szantaż Naruto. To do niego kompletnie nie pasuje. Sasuke, stworzyłeś nowego Naruto. Choć jak tak myślę, to im dłużej Sasuke i Naruto przebywają razem, to tym bardziej ich unikalny charakterek przestaje być już ściśle określony i niekiedy, w niektórych momentach zachowują się jak nie oni. Jednak sądzę, że to normalna reakcja, bo sama zauważyłam, że czasami zachowuję się jak nie ja, a nawet stwierdzam, że podobnie zachowałaby się tak moja koleżanka. Więc nic dziwnego, że Naruto jak i Sasuke zaczynają się nie zachowywać w stu procentach jak oni.
Duuużo weny
Juliet
PS. Bardzo dziękuję za ten rozdział. Potrzebowałam już od dawna przeczytać właśnie taką sielankę sasunarutowską. Naprawdę miło się go czytało.
Pierwsze co, to każdy by pomyślał, że to znowu Sasuke. Ale to na szczęście nie on i w sumie dobrze się stało, ale to już wiesz. Tak, Sasuke będzie teraz bardzo zazdrosny o Hideakiego, ale dla Naruto to przyjaciel i będzie „mały” problem.
UsuńTak mi nagle przyszło do głowy z tym Chidori Nagashi i uznałam, że skoro były klony, to czas na coś bardziej przemyślanego z wykorzystaniem technik Sasuke.
Ponoc tak jest, że jak się długo z kimś przebywa, przejmuje się niektóre cechy charakteru. A oni są ze sobą praktycznie 24/7 :)
Dziękuję za komentarz:)
Sasuke musiałby być kompletnym idiotą, żeby złapać Hideakiego ponownie w genjutsu, jeszcze na oczach Rady. Ciekawe co konkretnie przypomniał sobie Hideaki na widok Sharingana. Naruto na pewno nie zostawi go samego, gdy wyjdzie ze szpitala, chłopcy znów mogą się o niego pokłócić. Może Sasuke poszuka Hideakiemu mieszkania, byle mieć go już z głowy :P
OdpowiedzUsuńSwoją drogą, dlaczego miałby przepraszać Starszyznę? Jak już, to powinien przeprosić Hideakiego. Jeszcze tego by brakowało, żeby po tym co te stare purchawy zrobiły jeszcze były przepraszane. Dobrze, że Naruto nie zdążył się wtrącić i przeprosić za Sasuke. Z drugiej strony to mega kochane, że nadal jest w stanie tak się dla niego poświęcać, jak wtedy błagając Raikage, żeby wybaczył Sasuke. Na szczęście Sasuke wybrnął z sytuacji w Radzie. Jestem ciekawa jakie będą dalsze losy starszyzny, bo na pewno nikt koło tych ,,nowych" faktów obojętnie nie przejdzie.
Użycie Chidori podczas seksu... Tego jeszcze nie grali :D Zdecydowanie bardziej udany pomysł od tego Naruto z klonami. Swoją drogą, myślę że gdyby zdezaktywował te klony wcześniej to technika ta mogłaby być naprawdę przyjemnym urozmaiceniem. Może kiedyś jeszcze podejmą taką próbę.
Jejku, biedny Kuramek, taki nieświadomy co się dzieje XD Jego panowie byli zajęci, a on akurat chciał uwagi :( Naruto nieźle to wykorzystał i tym sposobem był na górze. Faktycznie ludzie w związkach nieco się do siebie upodabniają. Ten szantaż Naruto... Uczy się od mistrza :D Sasuke się zawsze strasznie opierał przed byciem na dole, ale gdyby faktycznie tak nie chciał, to by odwrócił jeszcze ten szantaż przeciwko Naruto. Sasuke nigdy się chyba nie przyzna Naruto, że lubi jak ten przejmuje nad nim kontrolę. A szkoda, bo uwielbiam ich w takiej konfiguracji.
Hejeczka,
OdpowiedzUsuńcudnie, Kuramek pcha swój nosek wszędzie, ciekawe co myślał patrząc na nich co robią... uuu Naruto zaszantażował Sasuke genialnie po prostu...
Dużo weny życzę...
Pozdrawiam serdecznie AM